poniedziałek, 25 listopada 2013

zamek Kmitów i Lubomirskich

Z tym wpisem czekałam na pierwszy śnieg:) Zdjęcia wykonane są w marcu tego roku, ale jakoś tak się złożyło, że nie zdążyłam ich opublikować i wtedy postanowiłam poczekać na koniec roku i śnieg. Już niedługo bardzo się zabieli na blogu, oby tylko ta zima nie trwała tak długo jak poprzednia:) Wraz z pierwszym śniegiem zapraszam Was na zamek w Nowym Wiśniczu.
Zbudowany w XIV w. zamek Kmitów i Lubomirskich w Nowym Wiśniczu jest jedną z największych rezydencji obronnych, które zachowały się w Polsce. Został zaprojektowany na planie czworoboku, ma wewnętrzny dziedziniec i cztery narożne baszty. Baszty są różne dlatego też budowla z każdej strony wygląda inaczej. Posiadłość otaczają fortyfikacje bastionowe wzniesione w XVII w., gdy jej właścicielem był Stanisław Lubomirski. W zamku jest doskonała akustyka - teraz jest to atrakcja turystyczna nie tylko dla dzieci, my bawiliśmy się wyśmienicie:) Można ją sprawdzić podczas zwiedzania zamku. Właściciele rezydencji uwielbiali się podsłuchiwać i nie darzyli się nawzajem większym zaufaniem. Skomplikowane urządzenia do podsłuchiwania nie były wówczas dostępne więc wykorzystywano inne techniki. Jedna z komnat przy kaplicy zamkowej jest tak skonstruowana, że będąc w jednym jej kącie, można doskonale słyszeć nawet bardzo cichą rozmowę w przeciwległym rogu. Podobno za czasów Kmitów, sala ta była wykorzystywana do spowiedzi. Gdy przy konfesjonale była małżonka Kmity, on sam przesiadywał po drugiej stronie sali i podsłuchiwał jej spowiedź. Z kolei Lubomirscy pod salą, w której przebywało wojsko, zbudowali małe pomieszczenie do podsłuchiwania.
I już powoli wchodzimy do środka:
Podobno na zamku wiśnickim w XVII w. powstała pierwsza polska książka kucharska. Kuchnia na zamku:
Z zamkiem w Wiśniczu związana jest też ciekawa legenda dotycząca królowej Bony, której imieniem nazwano jedną z zamkowych baszt. Monarchini bywała częstym gościem Piotra Kmity, swego zaufanego stronnika. Podczas jednego z pobytów, w czasie trwającego balu, zapragnęła wejść na wieżę i przejechać się po szerokim gzymsie baszty na osiołku. Nikt z obecnych królowej nie zatrzymał. Ku zdziwieniu dworzan królowa okrążyła wieżę i wróciła na bal. Jak głosi legenda, Bona wykorzystywała swój wyczyn do pozbywania się politycznych przeciwników, którzy na rozkaz królowej próbowali przejechać po gzymsie. Sprytna Bona zamiast osiołka dawała im do przejażdżki konia. Jednak konie fatalnie znoszą wysokości, więc próby kończyły się upadkiem i śmiercią królewskiego oponenta.Znana jest też legenda o tureckich jeńcach sprowadzonych przez Stanisława Lubomirskiego do budowy zamku, po zwycięskiej bitwie pod Chocimiem. Próbowali oni uciekać z wieży na skonstruowanych przez siebie skrzydłach. A ile prawdy w tych legendach? nie wiadomo! (legendy skopiowane z internetu)
Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze! Uważajcie dziś na drogach:) Pozdrawiam serdecznie!

17 komentarzy:

  1. Niezwyczajna akustyka, o której piszesz, istnieje również w klasztorze kamedułów na krakowskich Bielanach. Tu też mężowie podsłuchiwali zony podczas spowiedzi. My jako zwiedzający mogliśmy to sprawdzić osobiście i rzeczywiście działało. Piękny zamek. Legenda o królowej Bonie okrutna.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja z kolei zimę uwielbiam i niech nawet trwa tyle co poprzednia - lubię, jak świat przykrywa biały puch, a jak do tego jest słońce i niebieskie niebo, to już osiągam stan bliski pełni szczęścia. Czekam aż się biało zrobi na Twoim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniałe zdjęcia! Byłam tam, widziałam brylę zamku na zewnątrz, ale nie mogę przypomnieć sobie wnętrz. Widocznie nie wchodziliśmy! W archikolegiacie tumskiej ( Tum pod Łęczycą) gdzie latem robiłam za przewodnika taka akustyczna rewelacja zwie się - konfesjonał dla trędowatych ! Pozdrawiam serdecznie. Iza

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie jestem zwolenniczką zimy, jednak na Twoich zdjęciach wygląda cudnie...
    U mnie też dzisiaj śnieg...Jest szaro i ponuro. Brakuje słońca.
    Fantastyczna, zimowa wycieczka.W Wiśniczu byłam latem ubiegłego roku.
    Pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Podsłuch jest stary jak świat, i nie trzeba wcale wielkiej techniki żeby wiedzieć co się dzieje. Aczkolwiek to co podsłuchamy niekoniecznie musi nam wyjść na dobre. Czasem wiedza w ten sposób nabyta najbardziej boli. Pamiętam taką scenę z filmu Bajona "Magnat", w której książę von Teuss podsłuchując kuchnię, dowiedział się że jest rogaczem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Podsłuchowywać?? ;) Nieładnie, oj nieładnie. Sporo na sumieniu musieli mieć ci panowie, skoro podsłuchiwali swoje żony, mierząc je swoją miarą.
    Ciekawe miejsca w tym zamku, legendy też.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak ja lubię takie miejsca !!!!
    Podsłuch...nic nowego...ale każdy kij ma dwa końce ;)
    O Bonie krążą bardzo "krwawe" legendy..co jedna, to gorsza....Polacy nie lubili jej włoskiego pochodzenia, oj nie lubili ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajny zamek, ale mam dziwne wrażenie że te sale sa niewykorzystane i stoją puste. A co do zimy, to zima precz!! ;))

    OdpowiedzUsuń
  9. Super relacja. Czas bym mógł zobaczyć stare wiezienie. :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne miejsce - chętnie bym zajrzała :)
    Tez nie chcę zimy.. :( Zimę lubię tylko na około tydzień jak można pojeździć na nartach ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fantastycznie oprowadziłaś po zamku, pięknie wygląda bryła zamku na tle bieli śniegu.
    Wykonujesz super pracę pokazując zakątki Polski i promując tym różne ciekawe miejsca.
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zamek wygląda interesująco, zapewne wart jest odwiedzenia.
    Podsłuchy... Hehe, czyli znowu się okazuje, że nic nowego człowiek nie wymyśli, tylko może co najwyżej inaczej wykorzystać.
    Królowa Bona wymiata. To się nazywa... kobiecy spryt! :P
    Pozdrówki!

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne miejsce, byłam tam latem i byłam zamkiem zachwycona, ale w zimowej scenerii tez wspaniale wygląda.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie byłam tam ale tak pięknie przedstawiłaś , że czuje się jakbym była. Jednak przy okazji zwiedzę chętnie to miejsce, Bardzo ładnie i zwięźle napisałaś o tym interesującym miejscu. Niesamowite umiejętności budowlańców bez aparatury potrafiło sobie poradzić np. z akustyką:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo fajnie zachował się klimat zamku, te komnaty i obejście. Na prawdę piękny. A ta legenda z Boną robi wrażenie. Kobieta wiedziała, jak utrzeć nosa facetom;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dzięki za odwiedziny na moim blogu! Zapraszam częściej! Ja też lubię podróżować i zwiedzać ! Pozdrawiam serdecznie. Iza

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcenie chwili na umieszczenie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...