piątek, 30 maja 2014

między Tęgoborzem, a Łososiną Dolną

Pokażę Wam dziś widok, który bardzo lubię, zawsze się nim zachwycam jak jadę drogą nr 75. O które miejsce chodzi? oczywiście o serpentyny na górze Just. Znajduje się ona między Tęgoborzem, a Łososiną Dolną. Zimą jest masakra tam jeździć, droga często jest wtedy nieprzejezdna. Widok z góry w stronę Jeziora Rożnowskiego:
Miłego weekendu Wam życzę:)

piątek, 23 maja 2014

w Kozłówce

Witajcie! Ostatnio tak jakoś mnie mniej tutaj, czas biegnie za szybko i nie potrafię go dogonić. Koniec narzekania! Zabieram Was do Kozłówki:
Kozłówka to jeden z najwspanialszych w Polsce zespołów pałacowo-parkowych. Zbudowany został w pierwszej połowie XVIII w. przez Bielińskich, do 1944 r. był reprezentacyjną siedzibą Zamoyskich. Najbardziej zasłużoną postacią dla Kozłówki był ordynat Konstanty Zamoyski, który w latach 1898-1911 przebudował pałac. Powstała wówczas okazała rezydencja ziemiańska, która szczęśliwie zachowała się do dziś prawie w niezmienionym stanie. We wspaniałych wnętrzach pałacowych znajduje się autentyczne wyposażenie z przełomu XIX i XX wieku - najwyższej klasy zabytkowe meble oraz cenna kolekcja malarstwa, rzeźby i porcelany. Nam nie było dane wejść do środka - okazało się, że są limity zwiedzających no i się na załapaliśmy. Troszkę żałuję, ale powiem Wam, że i tak było pięknie:)
W dawnej pałacowej powozowni działa jedyna w Polsce Galeria Sztuki Socrealizmu. Galeria prezentuje najciekawsze prace z pierwszej połowy lat 50 XX wieku, które liczą ponad 1600 rzeźb, rysunków, obrazów, grafik i plakatów. Są wśród nich dzieła ówczesnych czołowych polskich artystów. Niestety nie było nam dane tego wszystkiego zobaczyć. Zapraszam więc na spacer na zewnątrz:)
Udało się nam wejść do kaplicy. Wzniesiona została w latach 1903–1909. Wzorowana jest na kaplicy królewskiej w Wersalu, skąd skopiowano sztukaterie, kolumnadę, ołtarz i prospekt organowy.
Jeśli macie ochotę, to TUTAJ (klik) możecie wirtualnie pozwiedzać Pałac. I na koniec troszkę ciekawostek. W lipcu 1944 r. do Kozłówki wkroczyła Armia Czerwona. Radziecki oficer wyważył drzwi porzuconego przez właścicieli pałacu Zamoyskich i stanął oniemiały. Zobaczył setki obrazów w złoconych ramach, kryształowe lustra i cenne starodruki. Robi się mu tego wszystkiego żal. Każe więc zabić deskami wejścia i okna, a przed drzwiami stawia żołnierza, by pilnował majątku polskiego arystokraty. I jeszcze jedna: to tu Stanisław Bareja nakręcił sceny kultowej komedii "Poszukiwany, poszukiwana". W filmie grany przez Wojciecha Pokorę pracownik muzeum zostaje niesłusznie oskarżony o kradzież obrazu. Po rozpaczliwych poszukiwaniach odnajduje go w mieszkaniu nieznającego się na sztuce dygnitarza.
Dziękuję za Waszą obecność i komentarze. Udanego weekendowania:)

niedziela, 11 maja 2014

magiczna osada...

...w Mięćmierzu. To tutaj Was dziś zabieram w podróż. Od centrum Kazimierza Dolnego wystarczy wybrać się na około trzykilometrowy spacer wzdłuż Wisły. No i docieramy do Mięćwierza - starej osady flisackiej. Po drodze mijamy kamieniołom, kiedyś wydobywano tutaj kamień wapienny. Dziś to atrakcja turystyczna, jedno jest pewne - to bardzo ciekawe miejsce.
No, ale wracając do Mięćmierza jest on jakby żywym skansenem - wiele wiekowych chałup zostało tu przeniesionych z innych miejsc za sprawą nowych właścicieli posesji – głównie artystów z Warszawy i Lublina. Dziś te domy, którym gdzie indziej groziłoby pewnie zniszczenie, służą za miejsca letniskowe. Podobną funkcję pełni stojący na stromej skarpie wiatrak – koźlak, przeniesiony tutaj z Bałtowa koło Puław. Na jednym z ramion wiatraka wyrzeźbiono sentencję „Epour si muove!”, co tłumaczy się „A jednak się kręci”. Słowa te przypisuje się Galileuszowi, który według legendy miał je wypowiedzieć szeptem w roku 1633 stając przed sądem inkwizycji rzymskiej. W ten sposób wyraził przekonanie, że to Ziemia krąży wokół Słońca, choć wcześniej publicznie musiał się wyrzec swoich poglądów. Wiatrak góruje nad okolicą i nad przełomem Wisły, która przełamała się tu kiedyś przez wapienne góry, rozdzielając dwa brzegi – Mięćmierz i Janowiec.
Gdy spojrzymy na drugi brzeg rzeki to dostrzeżemy zamek w Janowcu, nam niestety nie udało się tam dotrzeć, mam jednak nadzieję, że będzie ku temu okazja:
Będąc na wzgórzu zwanym Albrechtówka możemy podziwiać (co prawda z daleka) rezerwat przyrody Krowia Wyspa, w którym chroni się stanowiska lęgowe wielu gatunków ptaków, głównie wodnych i błotnych, m.in. bataliona, rycyka, kulona, ostrygojada czy czajki. No i ten widok na Małopolski Przełom Wisły!
A na koniec zachód słońca:)
Położenie wsi na niewielkim wzniesieniu, nierówny urokliwy teren, wąskie dróżki pomiędzy domami, drewniana zabudowa i dużo zieleni sprawiają, że nie mamy ochoty opuszczać Mięćmierza. Czuć historię, która temu miejscu towarzyszy, a ta niewiarygodna cisza powoduje, że wspaniale się tu odpoczywa. Gdy tam byliśmy, akurat trafiliśmy na wernisaż malarstwa Uty Gnatowskiej i wspaniałych ludzi, którzy troszkę opowiedzieli nam o Mięćmierzu. A i jeszcze jedno! mieliśmy okazję też uczestniczyć w majówce czyli śpiewaniu Litanii Loretańskiej przy przydrożnej kapliczce. Myślałam, że już ten zwyczaj zaniknął. No cóż, myliłam się. Mam nadzieję, że uda mi się tutaj jeszcze wrócić, wtedy też zajrzę do Janowca. Dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze:) Dobrej niedzieli!

sobota, 3 maja 2014

Korzeniowy Dół

Dziś pogoda spłatała małego figla - leje, wieje, no jest nieprzyjemnie. Zabieram Was więc do Kazimierza Dolnego, a konkretnie do Korzeniowego Dołu - często mówi się, że Korzeniowy Dół jest wąwozem. Lessową wierzchowinę okolic Kazimierza Dolnego przecina sporo wąwozów. Miejscami ich długość na powierzchni hektara sięga kilkunastu kilometrów. Do powstania wielu z nich przyczynił się człowiek. Miękki less łatwo poddaje się kołom wozów. Wystarczy zaledwie kilkanaście lat, aby wokół obniżającej się stopniowo drogi wyrosły pionowe ściany. Powstały w ten sposób wąwóz nazywa się głębocznicą. Głębocznice charakteryzują się właśnie pionowymi ścianami pozbawionymi roślinności, ich dno wykorzystywane jest często jako droga, są o wiele mniej głębokie niż wąwozy. I właśnie dlatego Korzeniowy Dół nie jest wąwozem we właściwym tego słowa znaczeniu, ale głębocznicą.
Korzeniowy Dół zachwyca, niezwykłe ściany, wysokie na kilka metrów, strome, prawie pionowe, oprawione przez naturę korzeniami, pniami drzew przybierającymi niepowtarzalne formy smoków czy węży. Miałam wrażenie, że drzewa nie chcą "wpaść" do środka głębocznicy. Czułam się tam jak w innym świecie. M. stwierdził, że można byłoby tam nakręcić jakiś film fantasy:) Zobaczcie sami:
Na ścianach można zauważyć malunki:
Tutaj wejście/wyjście (w zależności od której strony zaczynało się zwiedzanie) do Korzeniowego Dołu:
Zaraz obok była mała knajpka. Moją uwagę zwróciło urządzenie, które wszyscy dobrze znają:
Wracając do centrum natknęliśmy się na Starą Chatę z przełomu XVII/XVIII wieku. Należy do zabytków klasy zerowej. Położona jest w dolinie rzeki Grodarz. Ta historyczna jak i rodzinna pamiątka zachowała sie dzięki rodzinie Kobiałków i Niezabitowskich. Dokładna data budowy Starej Chaty jest niestety nie znana. Aczkolwiek technika budowy bez użycia piły, wskazuje na rok 1700. Oto i ona:
Dziękuję za Waszą obecność i pozostawione komentarze! Pozdrawiam serdecznie:) Odpoczywajcie ile wlezie!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...