piątek, 17 kwietnia 2015

Borne Sulinowo

Wracamy do Bornego Sulinowa. Tutaj (klik) można poczytać trochę o historii tego miasta. Piersze swoje kroki skierowaliśmy w stronę Muzeum Militarno-Etnograficznego pana Andrzeja Michalaka. Pan Andrzej wraz z żoną od lat interesują się historią Bornego Sulinowa, to oni zebrali te wszystkie eksponaty.
A taki widok jest po wyjściu z muzeum:
Władze miasta by ułatwić zwiedzanie Bornego Sulinowa, wytyczyły na jego terenie ścieżkę turystyczno-spacerową. My poszliśmy swoim szlakiem co chwilę chcąc nie chcąc wchodziliśmy na ścieżkę o czym informowały nas tablice, które oprócz informacji o obiekcie miały również stare zdjęcie i można było porównać jak to kiedyś wyglądało. Po wizycie w muzeum udaliśmy się w stronę ulicy Towarowej. To tutaj było zaplecze logistyczne, najpierw armii niemieckiej, a później radzieckiej. Znajdowały się tutaj magazyny żywnościowe, mundurowe, części zamiennych do pojazdów, warsztaty naprawcze. Obiekty w dniu dzisiejszym stanowią fajną scenografię dla Międzynarodowego Zlotu Pojazdów Militarnych, który odbywa się corocznie w ich pobliżu na Tankodromie. Największą atrakcją dla zlotu jest możliwość przejażdżek ciężkim sprzętem bojowym.
Jedyny ocalały fragment murów otaczających kiedyś sowiecką bazę wojskową w Bornem Sulinowie zamienił się w niezwykłą galerię zdjęć. Na dużych blachach wydrukowano ponad 60 zdjęć z trzech okresów historii Bornego Sulinowa. Galerię otwiera jedyne znane zdjęcie wsi Linde, z której w latach 30-tych powstała przyszła baza i poligon Wehrmachtu w Gross Born. Jak dla mnie świetny pomysł, piękna lekcja historii.
A to już Skwer między ulicami: Konopnickiej i Chopina czyli dawny plac apelowy wykorzystywany niegdyś na zbiórki, apele i ćwiczenia musztry wojskowej.
Idziemy dalej...
Dotarliśmy do Domu Oficera, o którym pisałam tutaj (klik)
Po obejrzeniu właściwie każdego zakątka dawnego kasyna, trafiliśmy na ruiny Willi Guderiana.
Budynek został zbudowany w latach 30-ych przez Niemców - dawne miejsce zakwaterowania gen. Heinza Guderiana oraz innych przywódców armii III Rzeszy. W czasach radzieckich powstało tam przedszkole dla dzieci. W 1990 roku w budynku wybuchł pożar.
Ostatni budynek nad jeziorem to willa Dubynina. Willa została zbudowana w latach 30-ych przez Niemców jako element kompleksu wojskowego miasta Borne Sulinowo. Willa była miejscem zakwaterowania dowództwa garnizonu i wyższych oficerów szkoły artylerii Wehrmachtu. Po II wojnie światowej budynek pełnił rolę hotelu dla wyższych oficerów wojsk radzieckich. Od Pani Jadwigi Michalak (współwłaścicielki muzeum) dowiadujemy się, że kiedyś na początku ta willa należała do Ewy Braun.
A jak już tu jesteśmy to idziemy nad jezioro. 
A dokładniej to nad jezioro Pile - rynnowe, polodowcowe jezioro ma 1002 ha powierzchni. Na jeziorze znajdują się dwie wyspy o łącznej powierzchni 1,1 ha. Jej wody skrywają tajemniczy podwodny las.
 A nad jeziorem oprócz willi jest też Marina, ciekawy pomysł z tą łodzią ukrytą w drzewach prawda?
Spacerem udajemy się do centrum, tutaj jest informacja turystyczna:
A to już budynek aresztu wojskowego. Budynek pełnił funkcję aresztu zarówno w okresie niemieckim, jak i radzieckim.
I skwer przed Urzędem Miejskim. Wykorzystywany był jako plac apelowy i miejsce przeglądu wojsk.
Urząd Miejski w Bornem Sulinowie. Zarówno w okresie niemieckim jak i radzieckim znajdowała się tu siedziba dowództwa garnizonu. Borne Sulinowo otrzymało prawa miejskie w 1993 r. Nowe miasto potrzebowało siedziby dla swoich władz. Przeznaczono do tego dawny budynek dowództwa garnizonu. Aby typowo wojskowy obiekt nabrał cech ratusza w miejscu klatki schodowej dobudowano wieżę z zegarami zwieńczoną daszkiem z chorągiewką.
Tuż obok dawna kantyna oficerska czyli miejsce stołowania się oficerów niemieckich, a następnie radzieckich.
To właśnie w tym budynku znajduje się "Sasza Caffe" oraz „Magazin Sasza” – sklep w lokalnymi produktami.
Skusiliśmy się na obiad w tym miejscu, było pysznie i bardzo domowo. Pielmieni, do tej pory czuję ich smak:)
Powiem Wam, że spacerując po mieście mieliśmy wrażenie, że jesteśmy sami. Oprócz właścicieli muzeum oraz właścicieli restauracji właściwie nikogo nie spotkaliśmy. M. się śmiał, że całe miasto nasze:D Po obiedzie kończymy naszą wizytę Bornym Sulinowie. Sporo rzeczy nie zobaczyliśmy, chcemy tutaj wrócić, może jesienią, by zobaczyć słynne wrzosowiska? Miłego weekendu!

21 komentarzy:

  1. Ehhh, Borne ..... przedziwne miasto.
    Wrzosowiska robią wrażenie, we wrześniu jest zawsze piknik chleba i miodu, można się wtedy załapać na wycieczkę po wrzosowisku z przewodnikiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miasto ma naprawdę klimat, a przez te wojskowe budynki i pozostałości bardzo kojarzy mi się z Modlinem, w którym również jestem zakochana. I bardzo, bardzo lubię takie miejsca prowadzone rodzinnie i z pasją, tak jak to opisujesz a propos Muzeum Militarno-Etnograficznego pana Andrzeja Michalaka :)

    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie bardzo są to moje klimaty, jakoś zawsze takie obrazki mnie przygnębiają, za to jezioro wygląda pięknie.

    OdpowiedzUsuń
  4. ...już pisałam, że póki co nie dotarłam do Bornego...ale mam je na uwadze, bo to moje "klimaty":) Świetny wpis! Pochłonęłam...
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No, kochana smaku mi narobiłaś, niekoniecznie na pielmieni, choć i to, też;)
    Niestety, plany na najbliższe wakacje kierunek mają odwrotny, ze się wyrażę, Borne Sulinowo musi jeszcze na mnie poczekać;(
    :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pasja Pana Andrzeja i jego żony jest godna podziwu i jest na co patrzeć w Muzeum. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie bardzo to mój klimat i za militariami jakoś też nie przepadam. Ale szczerze mówiąc, gdy tak poczytałem i popatrzyłem na zdjęcia, to całkiem interesująco to wygląda. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawa okolica, chętnie bym się tam wybrała kiedyś.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. WOW, w jakie ciekawe miejsca Ty się zapuszczasz! SUPER!
    Niezwykłe i bardzo interesujące to Borne Sulinowo. Chętnie kiedyś bum się tam wybrała :)
    Super zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miło poczytać jak ktoś zamiejscowy ocenia miasteczko , wiesz Aga , że to moje tereny. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Na pewno nie chciałabym tam mieszkać. Zobaczyć i owszem. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś myślałam, że to miasto ożyje i zapełni się ludźmi, ale widać, że pozostało umarłe...

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja dobrze, że tam nie mieszkam. mam dystans do tego miejsca.
    Pozdrawiam serdecznie:)*

    OdpowiedzUsuń
  14. Pozostałości garnizonu wyglądają niesamowicie, jak po kataklizmie, co zbytnio nie dziwi, skoro w pobliżu znajdował się magazyn broni nuklearnej. Miejsce na pewno warte odwiedzenia. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Swietne miejsce!
    Podziwiam ludzi, którzy mają taką pasję, żeby tworzyć takie swoje własne zbiory, takie małe muzeum.... Bardzo podoba mi sie cos takiego!
    Pysznie zjedliście :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Trochę takie miasto-widmo :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wybieram się, wybieram i wybrać nie mogę. Ech :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Agulcu, dziękuję za świetną wycieczkę. Wybiorę się w to miejsce jeszcze w tym roku. Na razie zwiedzam z pegmanem. Jestem baba ale lubię takie klimaty.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Trochę tak, jakby czas się dla tego miasta zatrzymał.

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetna wycieczka. Mam nadzieję , ze coś tu sie zacznie dziać, że oprócz widma przeszłości będzie troche życia.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcenie chwili na umieszczenie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...