wtorek, 4 sierpnia 2015

Ratusz Głównego Miasta w Gdańsku

Ratusz Głównego Miasta obecnie jest główną siedzibą Muzeum Historycznego Miasta Gdańska. Znajduje się on u zbiegu ulic Długiej i Długiego Targu. Jak tylko się dowiedziałam, że na ratusz można wejść to nie mogłam odpuścić sobie tej przyjemności, wiecie jak ja lubię oglądać miasta z góry. Samego ratusza nie zwiedzaliśmy, M. źle się czuł, a ja stwierdziłam, że będzie po co wracać, bo podobno wnętrza są piękne. 
Początki Ratusza sięgają wczesnego średniowiecza. Był siedzibą władz najważniejszego obszaru Gdańska, nazywanego od XIV w. Głównym Miastem. Od połowy XV w. stał się centrum władzy dla całej nadmotławskiej aglomeracji.Dokładna data powstania budowli nie jest znana. Powstanie pierwszego, murowanego i jednopiętrowego obiektu można datować na pierwszą połowę XIV w. Został on rozbudowany przez mistrza murarskiego Heinricha Ungeradina w latach 1379-1382. Ogólny rozwój miasta skutkował kolejnymi przebudowami Ratusza w XV i XVI w. W dotychczasowych gabarytach nie mógł on już spełniać swoich rozmaitych funkcji: urzędowali w nim burmistrzowie i obradowała Rada Miasta i Ława, wyrokował sąd nazywany Wetowym, miał swą siedzibę burgrabia, będący reprezentantem króla polskiego w mieście i zbierał się tzw. Trzeci Ordynek. 3 października 1556 r. wybuchł w Ratuszu groźny pożar. Usuwanie skutków zniszczeń trwało kilka lat i zapoczątkowało przebudowę gmachu w stylu renesansowym. Najpierw w latach 1559-1560 wykonano nowy, wspaniały hełm wieży. Następnie, w 1561, na iglicy umieszczono pozłocony posąg panującego wówczas w Polsce króla Zygmunta II Augusta. Wewnątrz hełmu zainstalowano zespół 14 grających dzwonów, zwany carillonem. Bogacące się na pośrednictwie handlowym gdańskie mieszczaństwo dążyło do podkreślenia pozycji miasta również poprzez nadanie odpowiedniego splendoru ratuszowym wnętrzom. W ich upiększaniu w końcu XVI i na początku XVII wieku udział brali twórcy złotego wieku sztuki gdańskiej, tacy mistrzowie, jak: Izaak van den Block, Hans Vredeman de Vries, Willem van der Meer czy Anton Moeller. Najbardziej reprezentacyjną kondygnacją stało się pierwsze piętro. Mieściło ono najważniejsze sale Ratusza czyli Wielką Salę Rady (Sala Czerwona, Letnia) i Wielką Salę Wety (Sala Biała). Do 1921 r. Ratusz był siedzibą władz miejskich. Druga wojna światowa zapisała się okrutnie w historii cennego zabytku. Podczas działań wojennych w marcu 1945 r. pożar strawił hełm wieży i drewniane stropy, a mury dodatkowo ucierpiały od pocisków i bomb. Ocalałe ich fragmenty były tak nadwątlone, że nawet zwykła burza groziła katastrofą. Według wstępnych ustaleń budynek nie nadawał się do odbudowy i zakwalifikowany został do rozbiórki. Ostatecznie jednak udało się go uratować i zaadoptować na Muzeum. Podjęta w 1946 r. odbudowa Ratusza była przedsięwzięciem trudnym i zaliczana jest do wybitnych osiągnięć polskiej powojennej sztuki konserwatorskiej. Po wielu pracach murarsko-konserwatorskich 2 kwietnia 1970 r. odbudowany Ratusz przekazano na siedzibę Muzeum Historii Miasta Gdańska. W 2000 r. na ratuszowej wieży w zamontowany został nowy , wspaniały 37-dzwonowy carillon, wykonany przez holenderską wytwórnię dzwonów i carillonów Royal Eijsbouts w Asten. (bezpośredni cytat z www.mhmg.pl)
No to wychodzimy na górę, po drodze przechodząc przez małą część wnętrz ratusza:
Miałam niezły ubaw jak Obcokrajowcy co chwilę mówili, że rezygnują, bo już mają dość tych schodów, uwierzcie mi wcale nie było tragedii:)
No i jesteśmy na górze, a tam:
Myślałam, że schodzić będziemy tą sama drogą, a tu niespodzianka! Szliśmy inaczej i nawet w podziemiach byliśmy. Jedna rzecz mi utkwiła w głowie, na jednej ze ścian było zdjęcie jak Gdańsk wyglądał po wojnie, widziałam już takie fotografie, ale ta jakoś zapadła mi głęboko w pamięć. Nawet jej zdjęcia nie zrobiłam.
I na koniec legenda:) Na ratuszu Staromiejskim w Gdańsku znajduje się herb miasta - tworzą go dwa stojące naprzeciw siebie lwy, podtrzymujące tarczę, na której widać koronę piastowską. Jednak tutaj, w przeciwieństwie do innych herbów oba lwy są zwrócone w kierunku Bramy triumfalnej na ulicy Długiej. Posłuchajcie: Dawniej wszyscy pytali o nazwisko rzeźbiarza, który to stworzył tą intrygującą i nie przez wszystkich zrozumianą rzeźbę. Nazywał się on Daniel. Był on czeladnikiem starego majstra o imieniu Krzysztof, który uczył go tego rzemiosła. Krzysztof kojarzył swojego ucznia z innym Danielem ze Starożytności, który był wielkim przyjacielem lwów. Pewnego razu został skazany przez babilońskiego króla na śmierć i wrzucony do jaskini lwów. Te natomiast zamiast go pożreć zaczęły się do niego łasić. Mistrz więc często powtarzał, że tak jak tamten Daniel, obecny też musi sobie "poradzić z lwami" i zlecał Danielowi coraz to trudniejszą pracę i z podziwem patrzył, jak spod jego dłuta wychodziły coraz to wymyślniejsze rzeźby. Daniel jednak najchętniej rzeźbił lwy. Wyglądały dosłownie jak żywe, aż ludzie się dziwili, że nie ryczą. Jednak nie były w tym czasie szczęślwe lata dla Gdańska. Król pruski Fryderyk chciał bowiem kontrolować to miasto. Stworzył nad Gdańskiem nielegalną komorę celną i pod groźbą ostrzału ściągał z flisaków opłaty, które osłabiały gospodarkę miasta. Jednak Gdańszczanie nie chcieli oddać się pod władzę Fryderyka. Ufali oni swojej Ojczyźnie i wierzyli, że Gdańsk nie zostanie tanio sprzedany wrogowi. Wtedy to Burmistrz postanowił ozdobić ratusz nowym portalem, herbem. Burmistrz zdecydował, że do tej pracy najlepiej nada się Daniel. Gdy się z nim wreszcie spotkał w Ratuszu powiedział, że ma wykuć w kamieniu herb Gdańska, a strzec go mają dwa srogie gdańskie lwy. Daniel od razu zabrał się do dzieła. Postawił sobie za zadanie, aby lwy przypominały o męstwie i wierności dla Polski Gdańszczan. Nikt nie wiedział jak miało wyglądać dzieło mistrza przed jego odsłonięciem, kiedy to wmurowano go w ścianę ratusza. Jednak Gdańszczanie nie mieli powodów do radości, bowiem zagrożenie ze strony Fryderyka stawało się coraz bardziej realne. Nagle ktoś krzykną, że lwy zwróciły swe łby w stronę Złotej Bramy. Wszyscy myśleli, że mistrz Daniel musiał się pomylić, gdy nagle pojawił się jakiś kamieniarz, który rozumiał symbol. Mówił on, że lwy oczekują powrotu polskiego króla, by ten wsparł w tych trudnych chwilach miasto Gdańsk.
Wkrótce Fryderykowi udało się zdobyć Gdańsk. Należał on do państwa pruskiego przez ponad sto-pięćdzesiąt lat. Aż pewnej wiosny pod miasto podjechała armia polska. Skończyło się wieczne oczekiwanie lwów. Z pierwszego czołgu jaki podjechał na ulicę Długą wyszedł polski żołnierz, wbiegł do Dworu Artusa i zawiesił na jego szczycie flagę polską. Gdańsk znowu należał do Polski! (Legenda skopiowana z zasobów internetu)
I tutaj kończymy naszą wycieczkę. Do zobaczenia:)

23 komentarze:

  1. W ładnym mieście mieszkam :). Warto i to bardzo zwiedzić wnętrze ratusza. Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie Gdańsk to miasto tysiąca schodów. Nie dziwię się obcokrajowcom.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny jest. Byłam kilka dni temu, ale niestety nie w środku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z góry wszystko wygląda inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie tam i ratusz bardzo ładny, prawie tak ładny jak nasz wrocławski;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam z góry patrzeć na miasto.
    Ratusz jest bardzo piękny.
    Pozdrawiam serdecznie:)*

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie pokazałaś Ratusz. Uwielbiam zdjęcia z wysokości. Dziękuję za opisy, które świetnie się czyta. Fajny spacer:)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam wieże:-)
    A Gdańsk- nadal o nim marzę!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak to dobrze,że lubisz oglądać miasta z góry. Mogłam podziwiać takie piękne widoki! Pozdrawiam i sciskam

    OdpowiedzUsuń
  10. Tez miałam taką ochotę aby zejść z tych schodów - ale to głównie przez lęk wysokości, bo to przerażający widok, takie cienkie te schody, po środku dziura....brrr - ale widok wspaniały!
    Gdańsk jest naprawdę piękny - jeśli nie byłaś to polecam również Toruń!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale ładnie wygląda z góry. Chyba można się zachwycić widząc to na żywo :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Warto wejść na górę wspaniałe widoki się roztaczają na okolicę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wieża, jej górna część, zachwycająca!
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dla nas Polaków wychodzenie na wieże po długich krętych schodach to normalka.
    Obcokrajowcy widocznie niezaprawieni w takich bojach :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kurcze, akurat kilka dni temu bylam w Gdańsku ;-) Bardzo lubie to miasto. Ale powiem Ci, ze ratusza chyba nigdy nie zdarzylo mi się zwiedzac (a wydawalo mi sie, ze widzialam w tym miescie juz wszystko). Bardzo ciekawie wyglądają te podziemia, moze nastepnym razem tez sie wybiore? :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawa relacja, podobny widok na gdańską starówkę jest z wieży kościoła mariackiego.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawa relacja :) Kolejny cel przede mną, bo na Ratuszu jeszcze nie byłem. A widać warto :)
    Pozdrawiam serdecznie 😃

    OdpowiedzUsuń
  18. Gdańsk, to piękne miasto z wielkimi tradycjami. Urocze, nadmorskie miasto. :) Bardzo mi się spodobał Twój blog, więc go obserwuję! Może tak wspólna obserwacja? Pozdrawiam i zapraszam do siebie! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo ciekawa ta plaskorzezba, lwy rzeczywiscie wygladaja jakby kogos wypatrywaly. Z gory Gdans jeszcze piekniejszy niz z dolu.

    OdpowiedzUsuń
  20. Opłacało się pokonać tyle schodów aby popatrzeć na panoramę Gdańska. Pozdrowienia z nadmorskiego Mielna.

    OdpowiedzUsuń
  21. Wieże to ja uwielbiam, chociaż patrzyłem na miasto z innego miejsca. Ciekawe detale. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. W Gdańsku byłam kilka razy ale na wieżę nie wchodziłam. Może trzeba by było ? Ale czy dam radę? Chyba się nie odważę.

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetna relacja.
    Gdańsk jest przepiękny!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcenie chwili na umieszczenie komentarza :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...