niedziela, 25 października 2015

Frankenstein

Ząbkowice Śląskie, to tutaj dziś Was porywam na niedzielny spacer. Miasto powstało w drugiej połowie XIII wieku i aż do 1945 roku nosiło nazwę Frankenstein. Intrygujące są pewne mroczne wydarzenia z historii Ząbkowic Śląskich. A było to tak....W 1606 roku miasto nawiedziła dżuma i wyginęło prawie 2000 mieszkańców. Przyczyną zarazy, jak się później okazało, była zbrodnicza i rabunkowa działalność szajki miejscowych grabarzy. W mieszkaniach podejrzanych odnaleziono pojemniki z trującym proszkiem. Ci po okrutnych torturach zeznali, że sporządzali zatruty proszek i rozsypywali go w domach, w wyniku czego tak wielu ludzi zmarło. Zaraza wygasła po kilku miesiącach, jednak jeszcze długo ludzie o niej pamiętali. Z biegiem czasu powstała legenda o strasznym potworze, który miał wywołać pomór w Ząbkowicach. Potwora tego nazwano Frankensteinem od nazwy miasta, w którym miała miejsce ta historia. 
Nasz spacer zaczynamy od pięknego i zadbanego Rynku, Kolorowe kamieniczki nadają temu miejscu niezwykłego uroku, jednak to Ratusz robi największe wrażenie na nas.
Obecny ząbkowicki Ratusz jest już szóstą budowlą, która powstała w tym miejscu od czasu założenia miasta. W ratuszu mieści się obecnie siedziba Biblioteki im. Księgi Henrykowskiej oraz Urząd Stanu Cywilnego.
Jeszcze jedno zdjęcie Rynku i idziemy dalej, w stronę Krzywej Wieży:
A tu Apteka pod Koroną - najstarsza apteka w mieście , której początki sięgają XVI wieku
Do dziś nie można stwierdzić, kiedy dokładnie powstała Krzywa Wieża ani w jakim celu ją zbudowano. Jedna z wersji głosi, że jest ona pozostałością dawnego zamku, który miał istnieć tu jeszcze przed lokacją miasta. Niemiecki historyk i architekt Kurt Bimler twierdzi, że wieża służyła jako brama miejska. Trzecia wersja podaje, że wieża została zbudowana jako miejska dzwonnica. I komu tu wierzyć? Nie wiadomo też dokładnie, dlaczego wieża uległa pochyleniu. Powszechnie uważa się że przyczyną mogły być wstrząsy tektoniczne lub rozmoknięcie gruntu, które spowodowało osiadanie fundamentu. Obecnie wieża ma 34 m wysokości, a jej odchylenie od pionu wynosi 2,12 m
Obecnie Krzywa Wieża pełni funkcję punktu widokowego, niestety było już za późno, by się na nią wdrapać:( Idziemy dalej, do zamku...Po drodze mijamy ruiny kościoła z XIX wieku. Kościół został wybudowany przez niemiecki Zakon Sióstr Diakonis. Po pożarze w 1985 roku nie został odbudowany i tak niszczeje...
Idziemy dalej.
Pierwsze wzmianki o ząbkowickim zamku pochodzą z XIV wieku. Budowę warowni rozpoczęto około 1300 roku. Obecny kształt budowla otrzymała za panowania księcia Karola I Podiebrada. Dziś możemy oglądać ruiny - robią niesamowite wrażenie, są ogromne! Częściowo zachowała się attyka oraz wieża bramna na której znajduje się herb księcia Karola I z datą 1532 roku.
Teraz swe kroki kierujemy w stronę Parku im. Sybiraków, po drodze mijamy pocztę:
To tutaj możemy zobaczyć kawałek murów obronnych.
Zachowane do dziś partie murów obronnych pochodzą z czasów księcia Karola I Podiebrada.
W części północnej w ząbkowickim parku znajduje się tzw. Baszta Gołębia. Dawniej w latach 70-tych oddział PTTK. Mam wrażenie miejsce zupełnie zapomniane...
Czas powoli wracać do domu...
Ząbkowice Śląskie zrobiły na mnie spore wrażenie. Jak na takie małe miasteczko sporo znajduje się tutaj zabytków. Żałuję, że nie mieliśmy więcej czasu. Miłej niedzieli:) Pozdrawiam! Paaaaa

niedziela, 18 października 2015

Szczeliniec Wielki

Pogoda w ten dzień była dość kapryśna, rano lało, potem wyszło słońce, a na koniec miałam wrażenie, że zaraz burza będzie. Pojawiło się pytanie? Iść na Szczeliniec Wielki czy sobie odpuścić. M. zdecydował, że idziemy, w końcu z cukru nie jesteśmy. Samochód zostawiamy w Karłowie, tuż przy wejściu na ścieżkę prowadzącą na szczyt. Na początek idziemy kamienną drogą przy której znajduje się cała masa straganów, ale mnie w oko wpadł ten domek:)
No i docieramy do kamiennych schodków:
Szczeliniec Wielki to najwyższy szczyt Gór Stołowych - 919 m n.p.m, jest on pozostałością najwyższego poziomu Gór Stołowych. Na szczyt Szczelińca prowadzą kamienne schody. Zbudowane zostały one na przełomie XVIII i XIX w. przez Franciszka Pabla. To właśnie Pabl został pierwszym oficjalnie mianowanym przewodnikiem sudeckim. O Historii możecie troszkę poczytać sobie tutaj (klik).
Coraz bliżej szczytu zaczynają pojawiać się pierwsze formacje skalne.
I jesteśmy:)
W połowie XIX wieku wybudowano na Szczelińcu schronisko, stojące do dzisiejszego dnia. Schronisko "Na Szczelińcu", również jako jedyne w Sudetach, nie posiada drogi dojazdowej.
W schronisku posililiśmy się i czas ruszać dalej.
 Jeszcze tylko parę zdjęć:
I idziemy do kasy, po bileciki:)
No, ale niestety zaczęło najpierw kropić, potem lało jak z cebra i jeszcze burza się przyplątała...nie było sensu iść dalej. Czekamy...
A to już zdjęcie po burzy i deszczu:
Nagle do kasy zrobiła się dość spora kolejka, my kupiliśmy bilety w czasie burzy więc szybko między ludźmi przechodzimy i już jesteśmy na szlaku:) Wchodząc na szlak po krótkim czasie pojawiają się pierwsze ciekawe formy skalne. Do najbardziej znanych należy np. Wielbłąd, Małpolud, który jest wręcz symbolem tych gór, Kwoka, Niebo, Piekło i wiele innych.
Wychodzimy jeszcze na punkt widokowy czyli na Tron Liczyrzepy, ależ tam wiało okrutnie. A to już Kaczęta:
I Wielbłąd z drugiej strony:)
Tutaj Głowa Emilki:
 I widoki, za mgłą niestety...
 Mijamy Wielbłąda i idziemy dalej.
 Jest i on, słynny Małpolud zwany też Mamutem:
 Diabelska Kuchnia:
I schodzimy do Piekiełka, by później znaleźć się w Niebie. Właśnie tam podobało nam się najbardziej.
 Kwoka:)
 Koński Łeb:
 M. stwierdził, że to mini Małpolud:D
I w dali Karłów.

 I powoli wracamy do Karłowa.
Chyba przesadziłam z ilością zdjęć, coś tak czuję. Mam jednak nadzieję, że nie nudziliście się podczas tego spaceru. Bardzo się cieszę, że jesteście. Ściskam:) Paaaa

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...