sobota, 28 listopada 2015

Pałac w Piekarach

Zapraszam do Piekar, do pałacu tynkowanego na biało z wysoką wieżą...Kiedyś to była piękna neogotycka willa. Dziś budynek popada w ruinę. Nie wchodziliśmy do środka (choć przez okno się dało), bałam się by nam coś na głowę nie spadło, albo by nie znaleźć się w piwnicy zupełnie przypadkiem.
Alfred Milieski, poseł na Sejm Galicyjski kupił wieś Piekary. W latach 1857-1865 pałac był budowany. Filip Pokutyński to architekt, który czuwał nad budową.
W czasie wojny pałac to siedziba okupanta, a następnie obiekt przeznaczono dla chorych kobierzyńskiego Szpitala Specjalistycznego.
Pałac jest w opłakanym stanie i wymaga renowacji, ale czy ktoś się za to weźmie?
O takie miejsca powinno się dbać . Mam nadzieję, że pałac odzyska swoją świetność. Dobrego weekendu! Pozdrawiam:)

niedziela, 22 listopada 2015

Aleja Gwiozd Łowickich

W Łowiczu powstała niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju Aleja Gwiozd. W centralnym punkcie miasta placu Stary Rynek wmurowane zostały tablice ze szkła hartowanego z wycinanką łowicką gwiozdą dla najwybitniejszych ludzi kultury ludowej. W taki sposób Łowicz honoruje wyjątkową działalność twórców ludowych propagujących sztukę ludową i pielęgnujących regionalne dziedzictwo kulturowe. Swoje gwiazdy mają aktorzy, muzycy, filmowcy, sportowcy, ludzie filmu kina i kultury, nadszedł czas, aby swoje gwiazdy mieli również twórcy ludowi.(tekst skopiowany z www.lowicz.eu)
Uroczystość odsłonięcia pierwszych „Gwiozd” odbyła się w 2011 roku. Pierwszymi uhonorowanymi twórcami ludowymi byli Wanda i Julian Brzozowscy. Więcej o Alei Gwiozd Łowickich można przeczytać tutaj (klik).
Dziękuję, że jesteście i miłego tygodnia Wam życzę:)

wtorek, 17 listopada 2015

Zalew Zakrzówek

Porywam Was dzisiaj nad Zalew Zakrzówek, który znajduje się dość blisko centrum Krakowa. Dawno, dawno temu była to wieś, którą włączono do Krakowa, a teraz obszar należy do Dzielnicy Dębniki. Lubię to miejsce:)
Zalew Zakrzówek otoczony jest z każdej strony stromymi skałami. Charakteryzuje się niezwykle przejrzystą, błękitną wodą. Zalew jest pozostałością po dawnym kamieniołomie wapienia, w którym w czasie II wojny światowej pracował Karol Wojtyła.
Legenda mówi, że mistrz Twardowski prowadził tutaj szkołę magii i czarnoksięstwa, w której doszło do wybuchu laboratorium i tak powstał Zalew Zakrzówek.
Zalew Zakrzówek składa się obecnie z dwóch zbiorników, które łączy wąski przesmyk. Woda aż kusi do kąpieli, jednak kąpiel w zalewie jest obecnie zabroniona. Nurkowie mogą tutaj poszaleć, bo na dnie czekają na nich m.in. duży fiat, autobus, furgonetka, łódź czy samolot. Centrum Nurkowe Kraken obecnie dzierżawi teren akwenu.
Znacie to miejsce? Lubicie?

sobota, 7 listopada 2015

jesień w Bieszczadach

Bieszczady jesienią są najpiękniejsze, właściwie ciągle to powtarzam, prawie do znudzenia. W tym roku plan był, by choć na parę dni pojechać w te strony, niestety nie udało się. Wypad był bardzo krótki, bo aż jednodniowy. Wcześnie rano pobudka (jak ja nie cierpię wstawać!) i jedziemy w Bieszczady. Plan jest dość prosty z miejscowości Wołosate idziemy na Tarnicę, a potem zdobywamy Bukowe Berdo:) Pierwszy przystanek i pierwsze śniadanie, tuż przy drodze.
W końcu docieramy do Wołosatego, parkujemy samochód, zmieniamy buty, kupujemy bileciki i ruszamy na Tarnicę. 
Dzień był naprawdę piękny, aż trudno uwierzyć, że to 31 październik...
Las o tej porze roku wygląda pięknie, kolorowo!
W tym miejscu atakowały biedronki, było ich całe mnóstwo. Po zrobieniu tego zdjęcia, byłam cała biedronkowa, aż M. się ze mnie śmiał:D
Idziemy dalej!
W dali Tarnica - najwyższy szczyt w polskich Bieszczadach (1346 m n.p.m.) Należy do Korony Gór Polski.
Chwila odpoczynku na Przełęczy Krygowskiego (Siodło), a stąd to już tylko chwilka i jesteśmy na Tarnicy:)
Jesteśmy! Na szczycie znajduje się żelazny krzyż upamiętniający pobyt ks. Karola Wojtyły 5 sierpnia 1954 roku. Corocznie w Wielki Piątek odbywa się pielgrzymka połączona z drogą krzyżową na Tarnicę. Było tak pięknie, tak ciepło, że za dużo czasu tutaj spędziliśmy, a jak wiadomo dzień zbyt krótki więc nasz wyprawę skończyliśmy właśnie tutaj. Na Bukowe Berdo już nie docieramy, ale co się odwlecze...
 Nie mogłam się napatrzeć, aż z tego wszystkiego prawie zdjęć nie robiłam:)
 Nie ma to jak błogie lenistwo:D
 Czas powoli wracać...
Po drodze zwiedzamy jeszcze stare cerkiewisko wsi Wołosate oraz zrekonstruowaną studnię z żurawiem.
 I powoli czas wracać do domu...
Cieszę się, że jesteście:) Miłego dalszego weekendowania!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...